Chcę przekazać tylko: RATUJ TYBET.
Wszystko inne, filozoficzne blablania, refleksje, etc. wydają mi sie niestosowne w tej sytuacji.
Mogę jeszcze napisać coś osobistego, bo merytoryki i retoryki w polskim i światowym internecie jest dużo.
Racjonalni ludzie pytają: a dlaczego akurat Tybet, czemu się tym aż tak przejmujesz, skoro na całym świecie coś się ciągle dzieje, giną ludzie, zabijani i ciemiężeni przez innych ludzi. Odpowiem: tak, wiem i współczuję wszystkim, i do końca racjonalnie też nie potrafię wyjaśnić, dlaczego akurat z Tybetem czuję się związana bardziej (chociaż pewne obiektywne przesłanki są).
Jest tak, że czuję się wyjątkowo głęboko, duchowo i emocjonalnie z Tybetem i Tybetańczykami związana.
Nie jest to związane tylko z buddyzmem, czułam ten związek zanim zaczęłam buddyzm praktykować.
Oczywiście - coś zrobić można i ja coś robię i zachęcam do tego wszystkich!
Informacje bierzące o akcjach są tu: http://ratujtybet.org/DZIALAJ