Jest noc, polana w lesie.
Stoję bosymi stopami na Ziemi, a ona zaczyna do mnie przemawiać.
Gdzieś tam obok być może są jacyś ludzie, a może i ognisko, ale to wszystko się nie liczy.
Liczy się Ziemia i to co ona mówi do moich stóp.
Nogi zaczynają się poruszać w Rytm Ziemi, to bardzo mocny taniec, taniec Ziemi.
(Wzmiacnia z nią kontakt, bo cale stopy raz po razie spotykają się z nią, dzięki czemu wiedzą co dalej.)
Spoglądam na stopy - są to łapy niedźwiedzia.
Nie jetem już człowiekiem - jestem dużym, brunatnym niedźwiedziem tańczącym Taniec Ziemi.